|  
Nauczyciele to ciekawski naród i dlatego starają się co roku zorganizować przynajmniej jedną wspólną imprezę rekreacyjno - poznawczą. W tym roku wybór padł na Suwalszczyznę.
Imprezę zaplanowano na połowę października jako uwieńczenie belferskiego trudu z okazji tzw. święta nauczyciela. Uczestnikami wyprawy byli nauczyciele szkół z Kowali i Mazowszan oraz reprezentanci gimnazjum w Parznicach, a także emerytowani pracownicy nauczycielskiego stanu oraz pracownicy administracji i obsługi. Trasa naszej eskapady wiodła przez Warkę, Górę Kalwarię, Łomżę, Augustów do miejscowości Wiżajny. W tej okolicy nad malowniczym / o czym mogliśmy się przekonać, gdy mgły opadły/ jeziorem Wiżajny mieliśmy swój nocleg. Prawdopodobnie było tu centrum jaćwieskiej włości zwanej Weyze. Od XIV wieku Wizajny stanowią ważny punkt na szlaku kupieckim do Sejn stąd istniała tu karczma, w miejscu, gdzie rzekomo Jagiełło upolował tura. Miasto Wiżajny prężnie rozwijało się w XVI wieku, ale koleje stulecia przyniosły mu upadek i nie pomogły nawet zabiegi Jana Kazimierza, który po potopie szwedzkim ufundował tu szpital, szkołę i nowy kościół. Za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego miastu nadano herb w postaci nieukoronowanego orła okolonego złotym pasem. W 1870r Wiżajny utraciły prawa miejskie. Lata II Rzeczpospolitej i okres II wojny światowej też nie były łaskawe: wystąpienia chłopskie, przemyt, pogrom Żydów, a po wojnie ogromny pożar w 1963r., który ogarnął prawie całą miejscowość.
Ciekawa historia i malownicza okolica oraz doskonała kuchnia zadecydowały, że tu właśnie postanowiliśmy świętować Dzień Edukacji.
Suwalszczyzna - polski biegun zimna przywitała nas ładna pogodą. Podziwialiśmy malownicze tereny połyskujące w wodach okolicznych jezior, zapamiętując co niektóre ciekawe informacje historyczno - turystyczne. Tym, którzy tam jeszcze nie byli polecamy odwiedzenie kilku atrakcyjnych miejsc takich jak Stańczyki, gdzie znajdują się wiadukty kolejowe przypominające rzymskie akwedukty, a wybudowane przez Niemców i używane tylko kilka lat. Miłośnikom przyrody polecamy wyprawy piesze i rowerowe po Suwalskim Parku Krajobrazowym gdzie mogą podziwiać niezwykłe ukształtowanie terenu malownicze jeziorka wśród lasów (w tym to najgłębsze - Hańcza), głazowiska. Znawców architektury będą zachwycać malownicze cerkiewki starowierców, potężne zabudowania klasztoru kamedułów w Wigrach, a w Dowspodzie ruinu pałacu Paca. To tylko niektóre atrakcje tego regionu.
Warto też zatrzymać się chociaż na chwilę w Augustowie, który swoją nazwę wiąże z postacią Zygmunta Augusta. To tu ponoć miała miejsce pierwsza schadzka króla z Barbarą Radziwiłłówną. Faktem jest , w XIV wieku istniał tu zamek krzyżacki, zniszczony przez księcia Witolda. Historia miasta jest niezwykle ciekawa aż po czasy współczesne, kiedy to miasto zasłynęło najważniejszym do dziś zabytkiem Kanałem Augustowskim.
Tych którzy z nami nie byli śpieszę zawiadomić, że w czasie naszego krótkiego wypadu i my nie odwiedziliśmy tych wszystkich atrakcyjnych miejsc, a te które odwiedziliśmy zblakły wobec tak cudownego miejsca jakim jest Wilno, które było największą atrakcją naszej eskapady na tereny starożytnych Jaćwingów. Przyciąga ono swoją bogatą architekturą i historią, która tak mocno wiąże się z historią Polski, co możemy dostrzec na każdym kroku. Rozpoczynamy naszą wędrówkę od Ostrej Bramy. Jest ona fragmentem miejskich obwarowań z XVI wieku, które zostały po III rozbiorze rozebrane oprócz Ostrej Bramy. Tam właśnie znajduje się cudowny obraz Ostrobramskiej Madonny, do której modlił się mały Adaś Mickiewicz. O dziwo udaje nam się wejść bez przeszkód do kaplicy i podziwiać wspaniały obraz oraz liczne wota pokrywające jej ściany. Nasza wycieczka prawie całkowicie wypełnia jej wnętrze, kiedy uczestniczymy we Mszy św. odprawionej przez ks. Krzysztofa Jężaka. Teraz nie dziwimy się, że jak opowiada nam przewodniczka, w czasie większych świąt kościołem staje się ulica Ostrobramska, którą chwile potem wędrujemy, podziwiając zabytki Starego Miasta. Nie wszystkie udaje nam się zobaczyć, gdyż stare Wilno to obecnie jeden wielki plac budowy. Wiele zabytków jest restaurowanych. Mimo to zwiedzamy tak dużo, że aż trudno spamiętać: zaułek Bernardyński z Pałacem Arcybiskupim, ogromny Ratusz, cerkiew Św., Ducha, cerkiew Św. Trójcy wraz z prawosławnym monastyrem i słynną celą Konrada, Kościół Świętych Piotra i Pawła na Antokolu ufundowany przez hetmana litewskiego Michała Kazimierza Paca, zadziwiający niezwykle bogatą sztukaterią i niemający sobie równych w Europie czy kościół świętej Anny. Nawet Katedra Wileńska, do której nie wchodzimy ze względu na odbywające się tam nabożeństwo, wzbudza nas zachwyt swoją monumentalną bryłą. Odwiedzamy także Uniwersytet Wileński, najstarszą uczelnię na wschodzie Europy i spacerując po jego dziedzińcu wyobrażamy sobie czasy, kiedy filomaci i filareci z Mickiewiczem, Zanem "używali żywota" tworząc nową epokę. Wielkim przeżyciem jest wizyta na cmentarzu na Rossie, malowniczo położonym, gdzie z każdego miejsca wyziera historia związane z postaciami wielkich i zasłużonych ludzi. Tu na chwilę zadumy zatrzymujemy się przed grobem matki Marszałka Piłsudskiego, gdzie spoczywa jego serce, stajemy przed pomnikiem piewcy ludu Syrokomli i wielkiego historyka Joachima Lelewela. I tak przychodzi nam pożegnać Wilno. Jeszcze tylko ostatni rzut oka na panoramę miasta z Góry Trzech Krzyży i czas wracać do "naszych" Wiżajn. Tak wspaniała uczta kulturowa, historyczna i religijna na długo pozostanie w pamięci każdego z uczestników wycieczki.
Nasza wyprawa miała jeszcze jeden atut, o którym nie można zapominać. Dzięki niej przekonaliśmy się, że takie wypady łączą ludzi, / nawet nauczycieli !/ i dają nie tylko wytchnienie od codziennej szarej rzeczywistości, ale także wiele zadowolenia i radości. |